wtorek, 10 stycznia 2017

Rozdział 6

      Wiecie jak to jest, jak ktoś na kim ci zależy odchodzi? Niby nie zostajesz sama, bo masz jeszcze innych, ale jednak czujesz pustkę. Myślisz o tej osobie non stop. Nie możesz normalnie funkcjonować, bo wiesz, że może nigdy nie wrócić.
       Właśnie tak się czuję po tym, jak Gregor mnie "zostawil". Fakt, nie byliśmy i nie jesteśmy parą. Ale strasznie mi na nim zależy. Moja choroba wszystko niszczy. Musiałam zostawić to co kocham, a ci na których mi zależy - zostawiają mnie jeszcze w gorszy sposób.
         Oslo - moje ukochane miasto w Europie. Wolę je chyba bardziej od Wisły. Stawiam pierwsze kroki przed hotelem i wdycham świeże powietrze. Wzdycham i biorę moje walizki. Podchodzę do recepcji i czekam aż Kruczek raczy odebrać nasze klucze. Niestety cały czas gapi się w ekran swojego smartfona. Zapowiada się ciężki dzień.
           Opadami bezwładnie na wielkie, drewniane łóżko. Biała pościel delikatnie otula moją twarz, ponieważ leżę na brzuchu. Jest tak przyjemnie... Jednak szybko się otrząsam i sięgam po pilota, aby nie zasnąć. Przeskakuję z kanału na kanał. Nic ciekawego nie ma. I jak ja mam nie spać?
 - Elo mordko - do mojego pokoju wbija banda polskich skoczków. Kolejne ciężkie chwile.
 - Czego chcecie? - spytałam. Oni nigdy nie przychodzą tak bez powodu. Musiałby zdarzyć się jakiś cud, żeby nawet mój własny brat przyszedł tu od tak.
 - Masz karty? - Kubacki zaciera ręce i siada obok mnie. Wyjmuje karty z torebki i podaję skoczkom.
 - To co: Makao, Tysiąc, a może poker - mówi blondyn tasując karty. Wybraliśmy, że zagramy w każdą grę pokolei. Tak, aby nie było kłótni.
        I się zaczęło. Karty leciały, dobieraliśmy, liczyliśmy. Jak nie my. Bez zakładów też się nie obeszło. Na przykład, ja założyłam si z Piotrkiem, że ten kto przegra z naszej dwójki, ten przez najbliższy miesiąc kupuje drugiemu żarcie i zmywa naczynia za Justynę. Biedny Wiewiór przegrał, a ja uniosła ręce w geście triumfu. Znudzony grą Kamil włączył telewizję. Śmigał po kanałach, ale jeden przykuł moją uwagę. Mówili tam o nowej technologii leczenia raka. Pomyślałam, że to może być szansa dla mnie. Myślisz? Ostatnio jakoś nie chciałaś się leczyć. Ale po wydarzeniu z Gregorem zmieniłam zdanie. Nie chcę go stracić. Ale nie powinnaś wybierać czy liczysz się dla niego czy nie. Nie bój się go stracić. Ty masz żyć dla siebie, a nie dla niego. 
Może masz rację, ale ja się chyba zakochałam.
W tam krótkim czasie? Ja stawiam, że to zauroczenie. Dobrze, to powiem inaczej. Ja się zauroczyłam.
 - Weź w tym udział - wypalił Kubacki, który cały czas przeczesywał mi włosy. Wiedział, że tak lubiłam. A jeszcze do tego leżałem na jego kolanach. Ktoś z zewnątrz pomyślał by, że jesteśmy parą. Ale tak nie jest. Ona ma dziewczynę.
 - Ale to jest w Stanach. I wiesz ile by kosztowało takie leczenie. A ile bym musiała czekać aż się dostanę - powiedziałam do niego - szkoda mi życia. Wolę zostać tu i czekać na przeszczep niż żyć z myślą, że może jutro się dostanę. I czekać tak nawet 5 lat. A ja mogę tyle nie przeżyć.
 - Na przeszczep też możesz tak długo czekać - stwierdził Kamil, a ja zamilkłam. Ma rację. Całkiem o tym zapomniałam.
 - Zmienię temat - rzekł mój brat. Podniosłam się z kolan Dawida i spojrzałam na niego - pamiętasz jak zawsze chciałaś zjeść lody zimą, ale ani rodzice ani trenerka ci nie pozwalali?
 - No i co z tego? Przecież już jadłam tak w Japonii - powiedziałam, nie rozumiejąc tego co on ma na myśli.
 - Oj, ale nie takie ze Skandynawii. Za 10 min na dole - i wszyscy wybiegli z mojego pokoju. Zaśmiałam się. Ubrałam się w granatową koszulę i jasne jeansy. Do tego moje ukochane superstary. Uczesałam się w warkocze i pomalowałam się delikatnie.
           Kiedy zeszłym już na dół, oni już siedzieli i wyglądali jakby czekali wieczność. Zapiełam do kończą moją szarą kurtkę i zawiązałam szalik. Piotrek podszedł do mnie ze srogą miną i podał mi moją czapkę oraz rękawiczki. Kochany. Kiedy już do końca się Ubrałam, ruszyliśmy na miasto. Nie obyło się bez śmiechu. Na przykład mój brat myślał, że uda mu się naśladować mnie na zamarzniętej kałuży. Efekt był taki, że przy, jak to on nazwał, obrocie w powietrzu upadł mocno na ziemię. Myślałam, że nie wytrzymam ze śmiechu. Właśnie tym poprawił mi humor. Później były głupie zdjęcia z lodami, nawet poszli ze mną na zakupy. Obkupiłam się tak, że przy okazji oni w drodze powrotnej zrobili sobie trening niosąc moje zakupy. No cóż ja poradzę. Nawet kupiłam specjalny ochraniacz na nos dla mojego brata. Był zadowolony, bo przynajmniej będzie bezpieczny przy mnie.
            Po zjedzenia kolacji udałem się do pokoju. Wzięłam odpowiednie leki i przebrałam się w piżamę. Do mojego pokoju wszedł w tym czasie Piotrek i położył się na moim łóżku. Bez słowa uczyniłam to samo. Przytulił mnie mocno do siebie, a ja nie wiedziałam co robić. Nikt mi nie ukazywał takiej bliskość od bardzo bardzo dawna.
          Podnoszę się na łokciach i odwracalny wzrok w stronę brata. Teraz dopiero zauważam jak się zmienił. Mimo tych 29 lat wygląda na młodszego niż ma na karku. Pojawia się zarost, którego nie widziałam nigdy wcześniej u niego. Nie licząc oczywiście wąsika. Można powiedzieć, że spoważniał. Tak. On był kiedyś bardziej szalony niż teraz. Zmieniła się jego budowa ciała. Mimo, że nadal jest bardzo chudy, to teraz widać mięśnie, które idealnie eksponuje jego koszulka. Może nie są to jakieś olbrzymie mięśnie jak u Ronaldo, ale z nimi wygląda męsko. Nawet bym nie pomyślała, że on będzie tak wyglądał. Uśmjechnęłam się i usiadłam po turecku.
 - Zobacz - powiedział i pokazał mi zdjęcie, które wysłał mu, o ile się nie mylę, Biegun - jak ja chce jechać znowu do Japonii - pisnął jak mała dziewczynka. Ja nie wierzę, jednak cofam to, że spoważniał. On jara się zdjęciem kibla. Boże, widzisz a nie grzmisz.
 - Czasami zastanawiam się czy my naprawdę jesteśmy rodzeństwem - powiedziałam, a on walnął mnie z poduszki.
 - Powiesz mi co się stało, że Gregor wyjechał? - spytał po chwili ciszy. Tego się obawiałem. Wiedziałam, że on nie odpuści tego, ale z całego serca nie chciałam poruszać tematu Austriaka. Musiałam powiedzieć mojemu bratu. I tak by się dowiedział. Odpowiedziałam mu o wszystkim. O moich uczuciach do niego, o jego do moich, no i oczywiście o imprezie. Żyła nie przerwał mi ani razu. Cieszyłem się, bo on uwielbiał to robić.
 - Nie dziwię mu się - powiedział czym naprawdę mnie zaskoczył - był w szoku. Ja też bym był, gdyby Justyna mi powiedziała takie coś takiego. Dla chłopakowi czas. Teraz jest na nartach. Ma możliwość przemyślenia. Czy chce być z tobą mimo choroby i walczyć razem z tobą, czy jednak woli żyć normalnie. Bo powiem Ci... życie z tobą nawet mimo choroby... nie jest łatwe... ty jest głupia! - oberwał po tych słowach w głowę. Nie mogłam się długo na niego złościć, więc przytuliłam go z całej siły.
 - Dziękuj - wyszeptałam i odsunęłam się od niego - ale wiedz, że moja głupota jest pozytywna, nie to co twoja.
 - Oj przestań. Dobra chodź idziemy do chłopaków. Maciek chce grać w Monopoly. Hehe, ale będzie zabawa.
           Odmówiłam mojemu bratu. Stwierdziłam, że się prześpię. Jednak, gdy zakończyłam toaletę wieczorną i położyłam się do łóżka, nie mogłam zasnąć. Kręciłam się z boku na bok. Ale nic. Nawet nie wiem dlaczego wysłałam w pewnym momencie SMS-a do Gregora.

Tęsknię za tobą. 

            Po wysłaniu tej wiadomości spaliłam się ze wstydu. Dlaczego ja to zrobiłam? Zaczęłam płakać. Wiedziałam, że mi nie odpisze. Ale głupia na to liczyłam. Ta choroba mnie wykańcza. Ona wszystko rujnuje. Zapłakana, około godziny 4 zasnęłam.
______________________________________________

Wróciłam :)
Bardzo, ale to bardzo Was przepraszam, że rozdział dodaję dopiero teraz. Jestem okropna.
A do tego dodaje okropny rozdział. Może następnym razem będzie lepszy. Zauważyłam, że przynajmniej ten rozdział jest lepszy od poprzedniego :)
Kolejny rozdział pojawi się na początku marca. Muszę zacząć go pisać.
Przepraszam Was jeszcze raz i zapraszam na resztę moich blogów.
P.S. Nie będę już dodawała tekstów piosenek przed rozdziałem :)
ŚCISKAM :*
PRINCESS

7 komentarzy:

  1. Zapraszam na historię o miłości,o której należałoby zapomnieć. Jeśli chcesz wsiąść do tego emocjonalnego pociągu razem z April i Mattem - zapraszam na http://wybieram-nas.blogspot.com/p/istniejacy.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Stefek i Florek zapraszają do siebie na pierwszy rozdział ;*
    http://you-gave-me-wings-ff.blogspot.com/2017/03/1.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam na prolog nowego opowiadania
      http://you-are-my-first-love-ff.blogspot.com/2017/03/prolog.html

      ps do Ciebie wpadnę jutro ;*

      Usuń
    2. Cześć! Zapraszam serdecznie na drugi rozdział:
      http://you-gave-me-wings-ff.blogspot.com/2017/03/2.html

      Usuń
  3. Jak obiecałam tak i jestem! :D
    Bardzo szkoda mi Emmy, jest taką młodą dziewczyną z marzeniami, a musi się borykać z najgorszą chorobą :/ Jak mogłaś jej to zrobić?
    Gregor... Boże, chłopie, serio? Jak on mógł tak... no ygggh. Jak mógł ją tak po prostu zostawić, no kurde. Aż się nie mogę elokwentnie, ładnie wypowiedzieć przez to co zrobił. Nienawidzę tego człowieka po prostu XD
    Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam serdecznie na trójkę http://lovee-me-again.blogspot.com :)
      Buziaki :*

      Usuń
  4. no, no czytam i zastanawiam się co z Gregorem. chciałabym by odpisał. szkoda mi Emmy. Liczę ze wyzdrowieje. Pisz szybko nowy i daj mi znać.

    OdpowiedzUsuń